Info

Więcej o mnie.






Wykręcone przed BS:
2011: 5009,92 km,
2010: 4070,83 km
Moje rowery
Statystyki
- Liczba odsłon:
- 52140
- Odsłon dzisiaj:
- 1
- Liczba wejść:
- 27025
- Wizyty dzisiaj:
- 1
- Osób online:
- 1
- Pagerank:
- 150
Pogoda we wsi Poznań
- Niedziela06.04.2025
- Opady
- rain2
- Temperatura maksymalna
- 6°
- Temperatura minimalna
- -2°
- Opady
- rain2
- Temperatura maksymalna
- 6°
- Temperatura minimalna
- -2°
- Wiatr
- N, 7m/s
- Ciśnienie
- 759mmHg
- Wilgotność
- 51%
- Poniedziałek07.04.2025
- Opady
- osad1
- Temperatura maksymalna
- 9°
- Temperatura minimalna
- -1°
- Opady
- osad1
- Temperatura maksymalna
- 9°
- Temperatura minimalna
- -1°
- Wiatr
- N, 4m/s
- Ciśnienie
- 760mmHg
- Wilgotność
- 59%
- Wtorek08.04.2025
- Opady
- osad0
- Temperatura maksymalna
- 11°
- Temperatura minimalna
- 0°
- Opady
- osad0
- Temperatura maksymalna
- 11°
- Temperatura minimalna
- 0°
- Wiatr
- N, 4m/s
- Ciśnienie
- 761mmHg
- Wilgotność
- 66%
- Środa09.04.2025
- Opady
- osad0
- Temperatura maksymalna
- 11°
- Temperatura minimalna
- -1°
- Opady
- osad0
- Temperatura maksymalna
- 11°
- Temperatura minimalna
- -1°
- Wiatr
- N, 4m/s
- Ciśnienie
- 760mmHg
- Wilgotność
- 60%
- Czwartek10.04.2025
- Opady
- osad0
- Temperatura maksymalna
- 10°
- Temperatura minimalna
- 2°
- Opady
- osad0
- Temperatura maksymalna
- 10°
- Temperatura minimalna
- 2°
- Wiatr
- NW, 5m/s
- Ciśnienie
- 757mmHg
- Wilgotność
- 56%
Wykres roczny



Archiwum dokonań Starszej Pani
- 2018, Kwiecień1 - 1
- 2017, Sierpień11 - 1
- 2017, Lipiec7 - 0
- 2017, Czerwiec9 - 4
- 2017, Maj17 - 4
- 2017, Kwiecień16 - 0
- 2017, Marzec16 - 2
- 2017, Luty14 - 1
- 2017, Styczeń9 - 0
- 2016, Grudzień16 - 15
- 2016, Listopad14 - 15
- 2016, Październik8 - 2
- 2016, Wrzesień5 - 11
- 2016, Sierpień12 - 84
- 2016, Lipiec14 - 122
- 2016, Czerwiec11 - 77
- 2016, Maj18 - 121
- 2016, Kwiecień13 - 176
- 2016, Marzec22 - 139
- 2016, Luty18 - 53
- 2016, Styczeń16 - 87
- 2015, Grudzień15 - 68
- 2015, Listopad13 - 66
- 2015, Październik16 - 41
- 2015, Wrzesień16 - 118
- 2015, Sierpień22 - 296
- 2015, Lipiec21 - 86
- 2015, Czerwiec15 - 72
- 2015, Maj19 - 20
- 2015, Kwiecień13 - 43
- 2015, Marzec14 - 78
- 2015, Luty8 - 73
- 2015, Styczeń13 - 188
- 2014, Grudzień5 - 31
- 2014, Listopad10 - 31
- 2014, Październik16 - 88
- 2014, Wrzesień13 - 46
- 2014, Sierpień16 - 18
- 2014, Lipiec22 - 100
- 2014, Czerwiec20 - 143
- 2014, Maj21 - 177
- 2014, Kwiecień12 - 92
- 2014, Marzec15 - 80
- 2014, Luty22 - 115
- 2014, Styczeń19 - 182
- 2013, Grudzień6 - 2
- 2013, Listopad11 - 9
- 2013, Październik13 - 5
- 2013, Wrzesień8 - 0
- 2013, Sierpień23 - 14
- 2013, Lipiec18 - 3
- 2013, Czerwiec16 - 0
- 2013, Maj18 - 13
- 2013, Kwiecień21 - 22
- 2013, Marzec18 - 28
- 2013, Luty17 - 22
- 2013, Styczeń21 - 10
- 2012, Grudzień14 - 9
- 2012, Listopad16 - 0
- 2012, Październik22 - 1
- 2012, Wrzesień17 - 6
- 2012, Sierpień28 - 40
- 2012, Maj13 - 0
- 2012, Kwiecień24 - 0
- 2012, Marzec21 - 0
- 2012, Luty9 - 9
- 2012, Styczeń21 - 0
Dane wyjazdu:
202.88 km
0.00 km teren
08:28 h
23.96 km/h:
Maks. pr.:50.10 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:667 m
Kalorie: 3081 kcal
Rower:Delfinka
Kostrzyn n. Odrą.
Niedziela, 8 maja 2016 · dodano: 11.05.2016 | Komentarze 21
W tę piękną niedzielę udałam się dość spontanicznie do Kostrzyna n. Odrą. Wstępnie umawiałam się z Maciejem (Obisem), którego miałam okazję poznać podczas wycieczki pt. "Wielkopolskie puree", na wspólny wyjazd, ale coś nie do końca mogliśmy się zgadać odnośnie planów. Ja miałam w sobotę sporo prac "okołodomowych" a popołudniu imprezkę u Najwspanialszych Na Świecie Sąsiadów więc i nie do końca wiedziałam czy w ogóle gdzieś pojadę w dniu następnym ;). W sobotę piszę więc do Macieja, żeby robił swoją trasę bo ostateczną decyzję czy gdziekolwiek jadę podejmę dopiero w niedzielę gdy tylko kogut zapieje ;) i nie chcę go blokować. Gdy dzwoni budzik od razu wiem, że muszę jechać bo usiedzieć w domu na dupsku przy takiej pięknej pogodzie nie zdołam. Szybko wgrywam trasę do GPSa, spisuję pociągi, pakuję klamoty do sakwy i w drogę.Najpierw kieruję się w stronę Sierakowskiego Parku Krajobrazowego, który wprost uwielbiam. Jedzie mi się cudownie - w końcu jest cieplutko a pola zachwycają kwitnącym rzepakiem.

Po drodze przejeżdżam nawet koło plantacji tulipanów. Cudowny widok (chociaż nie udaje mi się zrobić zdjęcia całości ponieważ jak to mam ostatnio w zwyczaju fotki robię z rąsi).

Dość szybko trafiam do Sierakowa, przez który tylko przelatuję bez zbędnych postojów.

I kieruję się dalej na Międzychód.

Gdzieś w międzyczasie zaczyna wiać w plecy i na liczniku pojawiają się miłe cyferki w okolicach 3 dych ;)

Jaram się wiosną i widokami jak małe dziecko nowymi zabawkami :)


Z Międzychodu lecę znajomą już drogę na Skwierzynę więc prędkość z uwagi na fatalny stan drogi drastycznie spada. Nic mi jednak nie jest w stanie dzisiaj popsuć frajdy z jazdy. Jadę jak jakaś nawiedzona i nawet przy tej okazji prawie kompletnie się rozodziewam ;)

Tymczasem dostaję smsa od Obisa, że za chwilę będzie w Skwierzynie, do której mam dość blisko. Umawiamy się więc na spotkanie tamże. Do samej Skwierzyny docieram ze sporym opóźnieniem i wiejącym szaleńczo wiatrem w twarz.

Tam czeka już na mnie od dobrych 30 minut Obis ;)

Chwilę gaworzymy o tym i owym i rozjeżdżamy się każdy w swoją stronę. Maciej pędzi krajówką na Kostrzyn gdzie obiecuje na mnie poczekać niezależnie od tego, o której tam dotrze, ja dotrę i o której będzie pociąg. Jakie to miłe z jego strony :) Lecę więc po pierwszą nową gminę tego dnia - Przytoczną. Wiatr wieje w twarz a do tego czeka mnie spory podjazd. Za to widoki z górki są wspaniałe. Z reguły unikam takiego sposobu zaliczania gmin, ale Przytoczna nigdy mi nie jest po drodze więc robię dla niej taki wyjątek.

Z Przytocznej wracam do Skwierzyny i przez Deszczno jadę do Gorzowa Wlkp. (nadal z sensowną prędkością ;))

Przejazd przez miasto jest fatalny. W środku dnia ruch jest spory a ja w obcym mieście z reguły nie korzystam ze ścieżek rowerowych. Wydostanie się z miasta (zakończone brukiem, robotami drogowymi, wichurą i wszędobylskim piachem) zajmuje mi sporo czasu. Jak tylko wyjeżdżam na wioski od razu jest mi lepiej na duszy :)

W Nowinach Wielkich wysyłam Maciejowi smsa gdzie jestem, uzupełniam płyny i lecę w kierunku Krzeszyc gdzie w końcu wyjadę na krajówkę, którą z wiatrem dotrę do celu mej małej podróży.
Oczy me napawają się wkrótce widokami okolic Parku Narodowego "Ujście Warty".


Kilka razy zatrzymuję się na zdjęcia ale wiem, że Obis już na mnie czeka kawał czasu więc staram się streszczać ;)


Obiecuję sobie, że na pewno wrócę w te strony i to nie raz. Park ten jest bowiem w moim odczuciu dość nietypowy. Miast gór i lasów, można podziwiać zadrzewienia wierzby i rozległe rozlewiska Warty. Uroku tego miejsca dodaje nieustanny śpiew ptaków i kumkanie żab. Wyłączam power metal w uszach i z nieukrywaną rozkoszą napawam się więc odgłosami tejże fauny :)


Tak. Zdecydowanie muszę tu wrócić. Na dłużej....

W końcu docieram do celu mej wycieczki. Gdy robię pamiątkowe zdjęcia pod tablicą przyjeżdża Obis :) Jakże miłe to z jego strony :)

Do pociągu mamy jeszcze sporo czasu, wystarczająco dużo aby udać się na dworzec, kupić bilety powrotne, zapiekankę i zimne piwko. W końcu po długiej trasie spragnionemu rowerzyście należy się wszystko ;)
Serdeczne dzięki dla Macieja za towarzystwo przydworcowe i w drodze powrotnej oraz trzymanie ręki na pulsie w czasie przesiadki w Krzyżu (szczegóły na jego "blożku" ;)).
A cierpliwych i wyrozumiałych Czytelników, jak zawsze, pozdrawiam i dziękuję za lekturę :)
Kategoria 200-250 km, Szosa
Komentarze
rmk | 16:06 sobota, 14 maja 2016 | linkuj
A koledze Obisowi to wygodnie tak z tymi torbami? Pierwszy raz widzę takie rozwiązanie :)
lipciu71 | 22:37 piątek, 13 maja 2016 | linkuj
I znowu starsza się zawzięła i poleciała. Tym razem pod granicę.
Już mnie łapy bolą pd ciągłego bicia BRAWO!!!
Wspólna traska jak najbardziej, tylko jak pisał wieszcz Tomasz: terminy by trza zgrać. A to już będzie wyzwanie.
Swoją drogą forma idzie w górę. I o to chodzi :)
Już mnie łapy bolą pd ciągłego bicia BRAWO!!!
Wspólna traska jak najbardziej, tylko jak pisał wieszcz Tomasz: terminy by trza zgrać. A to już będzie wyzwanie.
Swoją drogą forma idzie w górę. I o to chodzi :)
Monarch | 18:00 czwartek, 12 maja 2016 | linkuj
tomekoko: ja i Starsza mamy plan żeby powrocić w te okolice z tego samego powodu.
davidbaluch | 21:56 środa, 11 maja 2016 | linkuj
Niesamowite te Twoje wyprawy. Kostrzyn, to może następny raz Berlin. Polecam.
Trollking | 21:28 środa, 11 maja 2016 | linkuj
Dobra, zdecydowanie dobra zmiana! Ale... czy takie dość częste długie dystanse się kiedyś nie znudzą? Oby nie!
Wspólna trasa kiedyś pewnie wyjdzie. Ale logistyczne zgranie terminów może być trudniejsze niż nakarmienie posłanki Pawłowicz. To jest wyzwanie! :)
Wspólna trasa kiedyś pewnie wyjdzie. Ale logistyczne zgranie terminów może być trudniejsze niż nakarmienie posłanki Pawłowicz. To jest wyzwanie! :)
Trollking | 20:07 środa, 11 maja 2016 | linkuj
Kolejne: "wstałam, zrobiłam dwie stówy, wróciłam. Czy to coś dziwnego?" :)
Jak zwykle gratulacje (muszę wklepać gdzieś gotowy szablon) :)
Ujście Warty podobno naprawdę warte... odwiedzenia!
A Gorzów, hm... znam sporo osób stamtąd i to chyba jedyne miasto w Polsce, którego nie lubią nawet jego mieszkańcy. Albo to tylko moje błędne obserwacje, albo.. zboczenie wynikające z sentymentu do Zielonej Góry :)
Jak zwykle gratulacje (muszę wklepać gdzieś gotowy szablon) :)
Ujście Warty podobno naprawdę warte... odwiedzenia!
A Gorzów, hm... znam sporo osób stamtąd i to chyba jedyne miasto w Polsce, którego nie lubią nawet jego mieszkańcy. Albo to tylko moje błędne obserwacje, albo.. zboczenie wynikające z sentymentu do Zielonej Góry :)
Jurek57 | 18:44 środa, 11 maja 2016 | linkuj
Następnym razem ! Warto "zmienić obywatelstwo" w Rzeczpospolitej Ptasiej ! ;-)
Komentować mogą tylko znajomi. Zaloguj się · Zarejestruj się!