Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi starszapani z niewielkiej wsi pod Poznaniem. Z Bajkstatem wykręciłam do tej pory bagatela 59092.11 kilometrów. W terenie bujam się mało i tyle w temacie. Jeżdżę z oszałamiającą prędkością średnią 18.58 km/h i się wcale nie chwalę bo i nie ma czym.
Więcej o mnie.

button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl

Wykręcone przed BS:
2011: 5009,92 km,
2010: 4070,83 km
rainbow toursStatystyki zbiorcze na stronę
mapa olkuszaPogoda w Polsce na stronę

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy starszapani.bikestats.pl
Dane wyjazdu:
147.34 km 0.00 km teren
08:43 h 16.90 km/h:
Maks. pr.:53.50 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:2348 m
Kalorie: 3589 kcal
Rower:Delfinka

Majówka :)

Poniedziałek, 2 maja 2016 · dodano: 05.05.2016 | Komentarze 19

Dzisiaj już solo. Jurek musiał wracać do pracy. Ja natomiast, miałam jeszcze w planie dojazd do Szklarskiej Poręby skąd na drugi dzień chciałam wracać pociągiem do domu. Po wczorajszych problemach z noclegiem dzwonię z samego rana do przyjaciół spod Jeleniej Góry z pytaniem czy przyjmą moją skromną osobę w swoich progach w razie gdyby mi się nie udało znaleźć żadnej agro. Krzysiek szybko proponuje, żebym z Karpacza jechała od razu do nich i wracała pociągiem z Jeleniej. Super :) Nie widziałam Krzysia i Gosi już długi czas i bardzo się cieszę, że będę miała okazję z nimi pogadać :) Mam tym samym jeszcze większą motywację, żeby nie zamulać w trasie bo w gości w środku nocy nie wypada mi przybywać.




Żegnam się z Jurkiem. On leci w stronę Kłodzka, ja z kolei na Duszniki-Zdrój.



Trasa wytyczona przez Remika wiedzie bocznymi asfaltami.



Oczywiście w górę. Nagle asfalt się kończy i czeka mnie taka przeprawa:



Wtaszczam rower na samą górę i analizuję mapę. Na mapie widać wyraźnie szlak pieszy !!! O nie nie, nie mam zamiaru chodzić z ciężkim rowerem po Górach Stołowych. Zjeżdżam w dół i znajduję jakiś asfalcik, który z drugiej strony pagóra prowadzi mnie do Kudowy-Zdrój. Uffff :)



Zwiedzanie miasta odpuszczam przez (znowu) zbyt późny wyjazd i zaczynam podjazd do Karłowa.



Po 50 minutach mogę się ubierać na zjazd. Zresztą cały dzień minął mi na wiecznych rozbierankach przed podjazdem i przyodziewaniem się na zjazdy. Taki urok jazdy po górach jak się jest zmarzluchem ;)

Pod Szczelińcem tłumy ludzi. Nie dziwne, pogoda wyśmienita a Góry Stołowe przepiękne. Jestem tutaj kolejny raz w życiu, chociaż pierwszy na szosówce. Wracają wspomnienia....

Kilka fotek, zakup oscypków (sztuk 4) i w drogę.





Do Radkowa w dół, można odpocząć. A potem znowu pod górkę i tak w kółko ;)





Kolejny podjazd to Sokolica i Krajanów. Dłuży mi się, ale to wina kiepskiej nawierzchni i braku muzyki w uszach, od której jestem uzależniona gdy jeżdżę sama. Trudno. Zenek został w domu, trzeba jechać bez muzyki. Na szczycie wysyłam jeszcze smsa Remikowi, że go zabiję za te podjazdy. W odpowiedzi otrzymuję tylko wymowne "Hehe" ;)



Całą trasę staram się podzielić sobie na krótkie odcinki. Postój planuję dopiero pod tablicą z nazwą Głuszyca.







Kilka fotek i w drogę. Powoli wkraczam na teren Parku Krajobrazowego Sudetów Wałbrzyskich.











Kolejny podjazd....



..... i zjazd do Chełmska Śląskiego gdzie na Rynku uzupełniam płyny i kalorie.



Jeszcze tylko podjazd na Przełęcz Kowarską i już czuję bliskość Karpacza ;)















Na Rozdrożu Kowarskim urządzam przebieranki. Zakładam zimowe spodnie, drugie skarpety, ochraniacze neoprenowe, drugą kurtkę i czapkę (zamiast opaski). Tak przygotowana mogę zjeżdżać w dół :)





Jeszcze tylko ostatni podjazd i.....w końcu Karpacz :)



Zgodnie z umową dzwonię do Krzysia, że w końcu dotarłam. W Karpaczu jestem późno bo dopiero ok. 20:30 a do przyjaciół mam jeszcze sporo ponad 30 km. Na propozycję Krzysia, że podjedzie po mnie autem nie oponuję zanadto tym bardziej, że zależy mi na tym aby jak najdłużej porozmawiać sobie z przyjaciółmi :) Zgarnia mnie spod Biedronki i już po chwili mogę rzucić się w objęcia Gosi. Pan Domu serwuje mi makaron z sosem pomidorowym, a Pani domu kanapeczki, sereczki i wielki dzban z gorącą herbatą z cytryną i cukrem. Po sutej kolacji otrzymuję nawet zimne piwko. Żyć nie umierać :))))

Mimo, że ostatecznie do Szklarskiej Poręby nie dojechałam wystarczy mi świadomość, że fizycznie dałabym radę to zrobić. Wyjazd dał mi popalić ale ogólnie jestem zadowolona z kondycji (która oczywiście zawsze mogłaby być lepsza) ponieważ wyjeżdżając kompletnie nie miałam pojęcia jak mi będzie szło. Wszystkie podjazdy zrobiłam w siodle nie marudząc przy tym ani nie rzucając epitetami na lewo i prawo jak to drzewiej bywało ;). Przejechałam konkretną trasę napawając się przy okazji wyśmienitymi widokami. Pogoda dopisała, humory też, noga podawała bardzo przyzwoicie. Przez pierwsze dwa dni czas umilał mi Jurek, któremu należą się ogromne brawa :) Dzięki wielkie za świetne towarzystwo :D Niejednokrotnie uśmiałam się przez Ciebie do łez :D
Dziękuję również Krzysiowi i Gosi za przewspaniałą gościnę. Cudownie było znowu Was zobaczyć i porozmawiać !!! :)))) A ponieważ wiem, że będziecie czytać te słowa - zapowiadam się z ponowną wizytą w przyszłości ;) Dziękuję raz jeszcze za całokształt :)

Czytelnikom z kolei dziękuję za poświęcony czas na czytadełko wątpliwej jakości ;)

Trasa: KLIK

Zaliczone gminy (10): Lewin Kłodzki, Kudowa-Zdrój, Nowa Ruda - obszar wiejski, Głuszyca, Mieroszów, Lubawka, Kowary, Kamienna Góra - obszar wiejski, Podgórzyn, Karpacz.




Komentarze
starszapani
| 21:22 wtorek, 10 maja 2016 | linkuj Remik - ale ja już jestem Ci wdzięczna i to dozgonnie :)
Michuss - w takim razie łapki przy sobie ;)
michuss
| 19:21 wtorek, 10 maja 2016 | linkuj Mogłoby się tak stać...

;)
rmk
| 10:30 wtorek, 10 maja 2016 | linkuj Podsumowując całość, polecam się na przyszłość. Lubię męczyć innych :D:D:D
Będziesz mi wdzięczna za te wszystkie górki, na ostatni podjazd na wiadomej, wakacyjnej trasie wjedziesz na lajciku, tyłem :))
starszapani
| 21:10 poniedziałek, 9 maja 2016 | linkuj Jeszcze tylko napisz, że jadłbyś mi te okruszki z rączki a skończy się to interwencją Eranis szybciej niż myślisz Michusie ;)
michuss
| 18:08 poniedziałek, 9 maja 2016 | linkuj Przyjechałbym choćby i oscypkowe okruszki wyzbierać... :P
starszapani
| 17:13 poniedziałek, 9 maja 2016 | linkuj Dziękuję CHŁOPACY :)
No, nie ostały się ani oscypkowe okruszynki ;D
lipciu71
| 09:47 poniedziałek, 9 maja 2016 | linkuj Wnioskuję zatem, że żaden oscypek się nie ostał? Wszystko człowiekowi zeżrą :(

Piękny dystans zrobiony w weekend majowy, piękne widoki. Gratulacje!!!
starszapani
| 07:21 sobota, 7 maja 2016 | linkuj Trollking - nic dodać, nic ująć ;)
Dawid - dziękuję :) Kiedy wybierasz się w góry?
davidbaluch
| 06:05 sobota, 7 maja 2016 | linkuj Uwielbiałem oscypki odkąd się kiedyś w Szklarskiej Porębie nimi nie zatrułem. A majówka przecudowna
Trollking
| 16:17 piątek, 6 maja 2016 | linkuj Najlepsze są... oscypki. Nawet niech skrzypią, piszczą, krzyczą. Byle były oscypkami :)
starszapani
| 07:58 piątek, 6 maja 2016 | linkuj Skrzypiące i przesolone są najlepsze (dla mnie) :)
michuss
| 07:50 piątek, 6 maja 2016 | linkuj Ja też... Najlepsze są te, które tak jakby piszczą przy przegryzaniu. I oczywiście nie mogą być za słone, co niestety jest częstą przypadłością ;)
starszapani
| 07:44 piątek, 6 maja 2016 | linkuj Michuss - dziękuję wielce :) Oscypki zeżarłam po drodze - 2 pod Szczelińcem, resztę w trasie. Smakowały wybornie :) Za oscypki dam się pociąć :D
Marzenka - dzięki :) Do tej pory czuję, że się pojeździło ;)
Kot
| 06:09 piątek, 6 maja 2016 | linkuj Mocny dzień - brawo! :)
michuss
| 21:50 czwartek, 5 maja 2016 | linkuj Czytadełko bardzo niewątpliwej jakości ;) Świetnie się czytało. Jeśli 4 oscypki były w prezencie dla przyjaciół to już im zazdroszczę ;)

A poważnie - świetnie "przepracowana" majówka. Tylko pogratulować :)
starszapani
| 19:46 czwartek, 5 maja 2016 | linkuj Jurek - dziękuję. Pragnę jeszcze :)
Trollking - dzięki :) Trasę od Lutyni do Szklarskiej układał mi Remik, fan podjazdów. A ja nie oponowałam zanadto, a wręcz przeciwnie. O to chodziło właśnie bo wyjazd miał mieć też charakter treningowy w kontekście czekającej mnie niedługo imprezy :)
Miejsce noclegu - na PW.
Trollking
| 19:23 czwartek, 5 maja 2016 | linkuj Ależ fajnie się widzi "swoje" rejony w takiej relacji! :) ilość podjazdów miażdży!

Jak zawsze wielkie graty!

Z ciekawości - czemu nie pokręciłaś przez Czechy? Krócej by było, a chyba i mniej pod górkę z tego co pamiętam.

Z ciekawości - ten nocleg koło JG to gdzie? :)
Jurek57
| 19:14 czwartek, 5 maja 2016 | linkuj Cztery stówy w górach to jak osiem stów po płaskim ... Jesteś Niesamowita !!! :-)
Komentować mogą tylko znajomi. Zaloguj się · Zarejestruj się!
;