Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi starszapani z niewielkiej wsi pod Poznaniem. Z Bajkstatem wykręciłam do tej pory bagatela 59092.11 kilometrów. W terenie bujam się mało i tyle w temacie. Jeżdżę z oszałamiającą prędkością średnią 18.58 km/h i się wcale nie chwalę bo i nie ma czym.
Więcej o mnie.

button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl

Wykręcone przed BS:
2011: 5009,92 km,
2010: 4070,83 km
rainbow toursStatystyki zbiorcze na stronę
mapa olkuszaPogoda w Polsce na stronę

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy starszapani.bikestats.pl
Dane wyjazdu:
131.88 km 0.00 km teren
06:23 h 20.66 km/h:
Maks. pr.:57.80 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:1108 m
Kalorie: 2379 kcal
Rower:Delfinka

Majówka :)

Sobota, 30 kwietnia 2016 · dodano: 04.05.2016 | Komentarze 19

Matko jedyna co to był za wyjazd. Do tej pory jeszcze dochodzę do siebie ;) 

Majówka odbyła się w bardzo spontanicznym stylu. W środę piszę do Jurka smsa z pytaniem co sądzi o trasie z Opola do Szklarskiej Poręby. Wyjazd w sobotę o barbarzyńskiej porze, noclegi na spontana tam gdzie dojedziemy. Odpisuje, że ze mną to On i na koniec świata pojedzie i że zawsze jest chętny, zwarty i gotowy ;) Pasuje mi taka odpowiedź niezmiernie ;) Daję jeszcze znać Remikowi ale okazuje się, że ma już niestety inne plany aczkolwiek bardzo chętnie zmodyfikuje mi trasę na odcinku od Lutyni do Szklarskiej. Tym samym funduje mi ponad 1000 m ekstra w pionie. Dzięki ;D

Do Opola docieramy z przebojami. Jeszcze na dworcu we Wrocławiu podczas transportu roweru ruchomymi schodami boleśnie tłukę sobie kostkę. Chwilę kręcimy się po mieście oglądając Amfiteatr i Rynek. Jest już późno bo przed 12 a przed nami trochę kilometrów więc szybko wyjeżdżamy z miasta i kierujemy się w kierunku Prudnika.





Fajnie się jedzie, pogoda wspaniała, wiatr trochę różny ale dajemy równym i turystycznym tempem. Po chwili robimy postój, Jurek najpierw sadzi w krzaki a potem pompuje mi koła. Gdy schodzę z roweru ledwo mogę chodzić, kostka mi spuchła i potwornie boli. Na szczęście mogę jechać, uffff :) Nie lubię chodzić, wolę jeździć więc mi to pasuje tak czy siak ;)



W Krapkowicach robimy postój na zakup koron (przydadzą się gdy wkroczymy do Czech i zakupimy trunek złocisty na wieczór)  oraz altacetu. Od teraz na każdym postoju smaruję obolałą kończynę.
Do Głogówka mamy takie o widoki:


A w samym Głogówku - takie:



Przez Prudnik i Głuchołazy tylko przelatujemy i wkraczamy na teren Czech. Zaczynają się pagóreczki i piękne widoczki :)



Na podjeździe w Mikulovicach przerwa serwisowa. Jurek skraca mi łańcuch o dwa oczka bo facet, który mi wymieniał napęd źle dobrał jego długość przez co nie mogę na podjazdach korzystać z aż 3 koronek. Po skróceniu łańcucha mogę kręcić na przedostatniej zębatce 28 i jakoś to wszystko idzie. Dobry chłop z tego Jurasa ;)



Podjazd wchodzi mi całkiem gładko, aż jestem sama zdziwiona bo jadąc na ten wypadzik sama nie wiedziałam czego się po sobie spodziewać.





Utrzymujemy całkiem ładną prędkość, chociaż powoli Jurek zaczyna słabnąć. Wykorzystujemy więc przerwę na zakup piwka w Vidnavie aby mógł odpocząć. W sumie to nie martwimy się o nocleg, bo od początku umawialiśmy się, że będziemy jechać do ok. 19 a gdzie zajedziemy tam poszukamy noclegu.



W końcu ruszamy na Javornik.



Niedługo czeka nas ostatni podjazd tego dnia na Przełęcz Lądecką.



Wciskam Jurkowi banana i umawiamy się, że jedziemy razem równym tempem. Co chwilę się odwracam patrząc czy Jurek za mną jedzie i przez jakieś 10 minut udaje mu się utrzymać koło. Po chwili zaczyna jednak powoli odpadać, umawiamy się więc, że robię podjazd bez postoju i czekam na niego na Przełęczy. Jak do pół godziny się nie pojawi to po niego zjeżdżam.



Podjazd robię wolno ale równomiernym tempem i jestem nawet całkiem zadowolona. Tym bardziej, że z przełęczy rozpościerają się piękne widoczki :)









Ubieram się ciepło ale niestety zimową puchówkę wiezie mi Jurek więc szybko zaczyna mnie telepać. Wkładam zimowe spodnie, drugą parę skarpet, czapkę, rękawiczki, wiatrówkę i przeciwdeszczówkę, jem, piję a na koniec uskuteczniam gimnastykę w postaci pajacyków, przysiadów i rozciągania byle tylko nie zamarznąć. W końcu pojawia się Mistrz Podjazdów ;) Brawoooo dla tego Pana :)



Jurek załatwia nocleg i po chwili możemy cieszyć się wspaniałym zjazdem do Lądka-Zdroju. Tamże robimy zakupy i udajemy się na kwaterę. Głosem nie znoszącym sprzeciwu nakazuję Jurkowi włazić szybko pod gorący prysznic a sama idę załatwić z Panią formalności i kupić makaron w pobliskiej knajpie. Chwila moment i już jestem na naszej "melinie" ;)



Reszta wydarzeń nie nadaje się do upubliczniania ;) 

Relacja Jurka -> tamże
Trasa -> tutejże

Zaliczone gminy (10): Opole, Tarnów Opolski, Gogolin, Krapkowice, Głogówek, Lubrza, Prudnik, Głuchołazy, Otmuchów, Lądek-Zdrój.

Cdn....



Komentarze
Jurek57
| 18:46 środa, 11 maja 2016 | linkuj Wrodzoną ! :)
starszapani
| 18:39 środa, 11 maja 2016 | linkuj To ważna informacja na przyszłość ;)
Jurek57
| 18:28 środa, 11 maja 2016 | linkuj Posiadam funkcję , obiegu zamkniętego ! :-)
michuss
| 06:52 środa, 11 maja 2016 | linkuj "Obcy człowiek, a ma serce"... ;)
starszapani
| 21:31 wtorek, 10 maja 2016 | linkuj Dobrze, żeś czego innego nie wydaliłeś (na podjeździe) :P
Jurek57
| 20:38 wtorek, 10 maja 2016 | linkuj Był moment ... że nawet nie wydalałem CO2 żeby nie rozrzedzać i tak już rozrzedzonego powietrza ! :-) Taki jestem !
starszapani
| 16:50 poniedziałek, 9 maja 2016 | linkuj Lipciu - dzięki ;) Jurek po prostu się oszczędzał, żeby mieć siłę podnosić łapką do ust swych piwko ;)
lipciu71
| 08:45 poniedziałek, 9 maja 2016 | linkuj Jazda po górach to jest to, gdyby..... nie góry do pokonania. Ale czeskie piwo ma w sobie ten magnes, że być może i ja tam się kiedyś zjawię z rowerem. Albo po prostu się tam zjawię czymkolwiek ;-)

Dystans w tych warunkach mnie osobiście powala. Gratulacje!!!

Jurek tylko dawał fory młodzieży. Widać, że nawet nie złapał szybszego oddechu, o zadyszce nawet nie wspominając ;-)
starszapani
| 07:38 piątek, 6 maja 2016 | linkuj Marzenka - dzięki ;) Kompromitujących fotek nie upubliczniłam ;D
Kot
| 06:05 piątek, 6 maja 2016 | linkuj Super opis :). Ostatnia fota wymiata :))
Jurek57
| 20:03 czwartek, 5 maja 2016 | linkuj Przepraszam ! Ja się tak odprężam ... :-)
starszapani
| 19:51 czwartek, 5 maja 2016 | linkuj Trollking - nic dodać, nic ująć ;)
Trollking
| 19:39 czwartek, 5 maja 2016 | linkuj Pogratuluję po raz kolejny, bo po pozostaje? :)

Zdjęcie Jurka (przedostatnie) wymownie pokazuje co za Wami. A zdjęcie Jurka (ostatnie) wymownie pokazuje, że warto było (dla czeskiego piwka) :)
starszapani
| 17:29 czwartek, 5 maja 2016 | linkuj Jak widać na załączonym obrazku szmaty walały się wszędzie ;)
Lokówkę, haleczkę, stringi, suszarkę do włosów, lakiery, kremiki, balsamiki, szamponiki, perfumiki, lustereczko, depilator i tego typu akcesoria wiozłam w swojej sakwie. Jedynie puchówka wylądowała u Jurka (ale tylko na dwa dni). Pokoik jak pokoik, duży, z łazienką, kuchnią a co najważniejsze - były trzy kołdry i 3 koce więc na zimno nie mogłam narzekać :)
starszapani
| 16:28 czwartek, 5 maja 2016 | linkuj Tomek, Michuss - mmmmm :D
Michusie - zapomniałeś wymienić gaci ;)
Jurek - ja również dziękuję za całokształt Twej twórczości, co by nie powiedzieć, dałeś czadu ze wszystkim :D
Jurek57
| 08:12 czwartek, 5 maja 2016 | linkuj Dzięki Ola za ... za wszystko !!! Nawet za to jak po mnie "deptałaś" mentalnie ! :-)
michuss
| 07:27 czwartek, 5 maja 2016 | linkuj Podpisuję się pod podsumowaniem kolegi tomekoko ;)

Ach, ten urok noclegów po całodniowym rowerowaniu - tu kurteczka, tam woreczek. Piękne :D
Komentować mogą tylko znajomi. Zaloguj się · Zarejestruj się!
;